„Nie mam ochoty udawać, że mnie to bawi”
Po niedawnym opublikowaniu zdjęć z ramówki Polsatu w sieci pojawiło się mnóstwo komentarzy krytykujących wygląd Agnieszki Hyży. Internauci pisali o jej rzekomo „nowej twarzy”, o tym, że nie przypomina już siebie. I wysnuwali tezę, że wykonała „kolejny lifting”.
Rozwiń„Tym razem nie mam ochoty udawać, że mnie to bawi” – pisze na swoim profilu na Instagramie dziennikarka i prezenterka telewizyjna . „Pokażcie mi lekarza, który pokaże, co dokładnie zostało w tej twarzy zoperowane. (…) Pokażcie mi lekarza, który wskaże mi ten lifting, który tylu z Was już u mnie rozpoznało. Chętnie poznam szczegóły własnej operacji” – dodaje.
Zaznacza, że jeśli kiedyś naprawdę zrobi lifting twarzy, to nie będzie „wciskała” internautom, że to „sen, joga i dwa litry wody”. Jednak nie zamierza teraz „przedstawiać internetowi historii swoich zabiegów kosmetycznych, faktur i zdjęć RTG”, żeby udowodnić, że jej twarz jest jej „własną twarzą”.
W swoim wpisie Hyży zachęca za to do rozmowy o „przedziwnej potrzebie publicznego rozbierania kobiet na części”, „wydawaniu wyroków na podstawie jednej rolki, jednego zdjęcia, makijażu, światła czy niefortunnej klatki”. I o tym, że „kobieta właściwie nie ma już prawa ani się starzeć, ani dobrze wyglądać, bo w obu przypadkach internet natychmiast stawia diagnozę”.
Rolki
„Nasze córki uczą się, że kobieca twarz nigdy nie może po prostu być”
Jak dodaje, najbardziej jednak nie wkurza jej to, że ktoś ocenia jej twarz, a to, jaki wpływ ma to na jej dojrzewającą córkę.
„Mam 41 lat i wystarczająco grubą skórę, żeby to przeżyć. Wkurza mnie, że takie komentarze czytają nasze córki. Moja również. I patrząc potem na nas… swoje matki… uczą się, że kobieca twarz nigdy nie może po prostu być. Zawsze jest za stara, za młoda, za pomarszczona, za gładka, za naturalna albo 'za zrobiona’ ” – pisze prezenterka w swoim poście.
Jak opowiada, jej córka sama przyszła niej po przeczytaniu komentarzy i zadała jedno pytanie: „Mamo, a jak kiedyś pokażę swoją twarz, to ludzie napiszą, że jestem piękna, czy że jestem brzydka?”. Jak podkreśla Hyży, tym jednym pytaniem „rozwaliła” całą jej „grubą skórę”.
Rozwiń„Może zamiast uczyć dziewczynki, jak wyhodować grubą skórę, czas wreszcie nauczyć dorosłych, żeby przestali być dla siebie tak cholernie okrutni” – zaznacza celebrytka.